IMG_3731

Studia magisterskie w SGH – czy warto studiować w Szkole Głównej Handlowej?

Kończysz studia licencjackie i zastanawiasz się, czy nie zrobić magistra w SGH. A może słyszysz wciąż o wyścigu szczurów na tej uczelni i zastanawiasz się, czy to prawda? Czy absolwenci Szkoły Głównej Handlowej faktycznie zarabiają najwięcej – jak to? Oto cienie i blaski studiowania w „Wielkiej Różowej”.

Argumenty przeciw

1. Chcesz zdobyć wiedzę? Są na to inne sposoby!

Jeśli jesteś jednym z tych szlachetnych idealistów, którzy idą na studia, aby się czegoś dowiedzieć, to bardzo dobrze! Warto jednak zwrócić uwagę na to, że dwuletnie studia ekonomiczne nie mają niezwykle rozbudowanego programu. Może się więc zdarzyć, że – zamiast zgłębiać podstawy, kolekcjonować punkty ECTS i zarywać noce nad pracą magisterską – lepiej pozyskać wiedzę z innego źródła. Jakiego?

Wśród bezpłatnych warto sięgnąć po odpowiednie książki, branżowe blogi… Wiele świetnych światowych uczelni oferuje również nieodpłatne kursy internetowe. Może lepiej w ramach wolontariatu pomóc np. think tankowi, który zajmuje się polityką gospodarczą, niż spędzić kolejne dwa lata na uczelni? Charakterystykę organizacji, z którymi moim zdaniem warto się związać, będziecie mogli przeczytać niebawem.

Jeśli rozważasz płacenie za studia w SGH – wybierając magisterkę popołudniową lub weekendową, to sprawa wygląda jeszcze prościej. Zamiast płacić za dwa lata studiów możesz wybrać się na specjalistyczny kurs lub sprofilowane studia podyplomowe.

2. Marzysz o biznesowym szlifie – najłatwiej zdobyć go w pracy!

Istnieją nie tylko darmowe lub odpłatne sposoby na zgłębienie wiedzy w danej dziedzinie – jest też sposób, za który Tobie płacą: chodzi oczywiście o pracę w danej branży.

3. Chcesz, aby SGH pomogło ci w karierze (lub „wspaniałe historie o zdolnych absolwentach”)

Też dotarły do Ciebie wyniki badań, z których wynika, że absolwenci SGH zarabiają najwięcej? Już w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej pracodawca pyta, z jakiej jesteś uczelni – jeśli słyszy, że z SGH, od razu podwaja oferowane wynagrodzenie. Niestety, to tak nie działa. Absolwenci SGH zapracowują na taki status, bo zakładają firmy już w trakcie studiów, a równolegle z nauką większość z nich zdobywa doświadczenie zawodowe. Nic dziwnego, że po dwóch-trzech latach pracy – w momencie, gdy uzyskują dyplom magistra – są na lepszej pozycji niż ci, którzy dopiero zaczynają szukać zatrudnienia.

4. Chcesz się tam po prostu dostać – to nie takie proste

Aby zwiększyć swoje szanse na studia dzienne, można się wprawdzie zapisać na osławiony kurs wiedzy o gospodarce, jednak test ten wzbudza pewien niepokój przynajmniej u absolwentów studiów licencjackich. Wiedza, którą bada, jest w moim odczuciu dość wybiórcza. Oczywiście stworzenie narzędzia, które badałoby przygotowanie do studiów magisterskich na SGH jest sporym wyzwaniem i myślę, że można je przyrównać do kwadratury koła – jakie cechy wspólne powinien mieć student zarządzania ze studentem metod ilościowych (czyli takiej zaawansowanej matmy i statystyki)

5. Łączenie studiów w pracą – możliwe, ale wymagające

Owszem, plan zajęć można ułożyć sobie samemu, ale wiele zależy od tego, czy uda Ci się dostać do wybranej przez ciebie grupy zajęciowej. Zresztą wykładowcy z tego samego przedmiotu mogą się różnić od siebie poziomem oczekiwań. Co więcej, studiowanie i pracowanie na etat to męcząca sprawa, która utrudni Ci robienie czegokolwiek innego, więc warto się najpierw dobrze zastanowić, czy akurat temu chcemy poświęcić nasz czas.

Argumenty za

1. To prestiżowa uczelnia z bogatą ofertą i wieloletnią tradycją

I nikt nie wmówi mi, że jakaś Wyższa Szkoła Różnych Rzeczy jest bardziej dynamiczna, lepsza, bardziej nowoczesna. Moją intuicję potwierdzają też badania oczekiwań pracodawców.

2. Język się przydaje!

Dobrze prowadzone zajęcia z języka biznesowego naprawdę się przydają. Większość osób wybiera angielski (to właśnie z niego trzeba uzyskać część punktów na egzaminie wstępnym) – angielski biznesowy jest bardzo przydatny w życiu zawodowym, a darmowy roczny kurs tego języka to wspaniała sprawa – o ile oczywiście trafi się na dobrego prowadzącego. Mnie kurs z mgr Piwko na licencjacie zapewnił nie tylko wysoki poziom umiejętności językowych, ale też świetnie ukazał mi dyskretny urok ekonomii. Z kolei kurs z francuskiego na licencjacie, choć trudny (w końcu to C1), był bardzo cenny o tyle, że niezwykle trudno znaleźć podobne zajęcia poza uczelnią. Widać więc, że warto – chyba, że akurat trafimy na złego lektora!

3. Łatwiejszy dostęp do świetnych specjalistów

Jednak większość rządowych ekspertów w dziedzinie gospodarki to absolwenci Szkoły Głównej Handlowej, a nie wychwalanych Wyższych Szkół Różnych Rzeczy, które ponoć powalają ofertą. W porządku, czasy się zmieniają, jednak nie wszędzie jest szansa pisać pracę magisterską u specjalistów z Narodowego Banku Polskiego i innych pracowników naukowych, którzy poza życiem uczelnianym aktywnie działają w polityce i biznesie. Dość wspomnieć o tym, że większość polskich ministrów finansów ukończyła właśnie tę uczelnię

4. Wymiany zagraniczne i zajęcia w językach obcych

SGH ma podpisane 270 umów z uczelniami w ponad 50 krajach, warto więc skorzystać z możliwości wymiany zagranicznej. Co więcej, w Szkole Głównej Handlowej odbywają się w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim… to dodatkowa szansa na naukę języka.

5. Grunt to znajomości z organizacji!

Organizacje studenckie i inspirujący studenci to ogromna wartość tej uczelni. I choć może nie założycie od razu z kumplami własnej firmy informatycznej, która przyniesie Wam miliony, ale jest duża szansa, że działalność w jednej z wielu studenckich organizacji przyda Ci się pod wieloma innymi względami. W poszukiwaniu pracy pomaga też Serwis Kariera SGH – daje możliwość konsultacji z doradcą zawodowym, udziału w szkoleniach oraz dostępu do ofert pracy dedykowanych dla SGH-owiczów.

 

Studia magisterskie w SGH mają, jak widać, swoje wady i zalety. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń – było warto? A może drugi raz nie wybralibyście tej uczelni?


Dołącz do dyskusji!