Jak znaleźć pracę po psychologii? Fakty i mity

Lubisz rozmawiać z ludźmi o ich problemach, więc w przyszłości marzy Ci się otrzymywanie za to pieniędzy? A może czujesz, że możesz porywać tłumy, jak to się dzieje na spotkaniach niektórych trenerów personalnych? Marzy Ci się decydowanie, kogo w trakcie rekrutacji zaprosisz do współpracy z Twojej firmie? Nie, to nie tak wygląda zazwyczaj przyszłość po psychologii. Oto kilka mitów na ten temat oraz kilka praktycznych informacji na temat warunków (i szans!) zatrudnienia.


„We współczesnym świecie jest coraz większe zapotrzebowanie na psychologa”, „Biznes potrzebuje umiejętności miękkich”. Skoro wszyscy chcą to studiować, to coś musi w tym być – w końcu nie bez przyczyny tysiące maturzystów składają dokumenty właśnie na ten kierunek. Jednak spojrzeć na to z innej perspektywy – skoro wszyscy „na wejściu” chcą studiować psychologię, „na wyjściu” będziemy mieli do czynienia z tysiącami kolegów i koleżanek z podobnym doświadczeniem. Nie, to nie jest medycyna, gdzie do nauczania potrzeba laboratoriów, materiałów i praktyk – psychologia ma tę zaletę (i wadę!), że można jej nauczać stosunkowo tanio. Piękno duszy ludzkiej można zgłębiać w dowolnych warunkach, z tej przyczyny psychologii nie może zabraknąć w ofercie żadnej szanującej się Wyższej Szkoły Gotowania Na Gazie. Podaż psychologów jest więc spora, a jak z popytem na ich usługi?


Zachęcam do wykonania prostego ćwiczenia myślowego – czy kiedykolwiek byłeś/byłaś u lekarza? Czy zetknęłaś się z produktami zaprojektowanymi przez informatyków? Jak często? Czy zdarzyło ci się korzystać z usług coacha lub psychoterapeuty? Otóż to. Psychologii jest nieco bliżej do aktorstwa – to coś nieokreślonego, ale myślisz sobie, że „jestem wyjątkowy, więc mnie się uda” (taki hurraoptymizm nazywa się w psychologii… ). Co rusz natykasz się na osoby, które osiągnęły sukces w tej dziedzinie – psychologowie nazywają to selektywną percepcją: zapamiętujesz to, co pasuje do schematu, który masz w głowie.


„Coaching to najbardziej opłacalna opcja”. O ile droga do zostania coachem jest stosunkowo prosta – o ile oczywiście ma się te kilka-kilkanaście tysięcy na specjalistyczne szkolenia, o tyle droga do profesjonalnej psychoterapii jest dłuższa i wymaga kilku lat kosztownych i sformalizowanych szkoleń i praktyk  [o tym szerzej piszę w tym artykule]. Smaczku dodaje fakt, że obecnie ustawa o zawodzie psychologa jest rozgrzebana to taka warszawska trzecia linia metra – co rusz obiecuje się, że coś się z tym robi, tymczasem prawo jest źle skonstruowane. O ile nie możemy się nazywać psychologiem bez ukończenia studiów magisterskich w tej dziedzinie, o tyle psychoterapię możemy prowadzić nawet po zawodówce ogrodniczej. Jeśli oczywiście znajdziemy klientów – choć o to może być trudno również w przypadku porządnego wykształcenia.


„Studenci psychologii to przyszli bezrobotni”. Naprawdę, słyszałam ten tekst dziesiątki razy zarówno ze strony samych psychologów, jak i przyszłych inżynierów. Nie rozumiem, czemu niektórzy bywają tak zatroskani losem absolwentów, jednak zapewniam, że możliwości jest wiele – trzeba tylko w odpowiednim czasie o nie zadbać. Jedną z nich jest psychologia w biznesie – o tym, jak znaleźć pracę w tym obszarze, przeczytacie tutaj.


A jakie Wy znacie mity związane z psychologią? Sami bezrobotni czy też miliony monet za opowiadanie o sensie życia (no, ewentualnie jakiś dwugodzinny trening kreatywności)?

 


Dołącz do dyskusji!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *