IMG_20180520_130118-e1527608351715-1024x814

Katowice: pięć przyjemności

dig

Katowice to dla mnie codzienne miasto, bo pochodzę z niedaleka, ale wciąż nie mogę się nim nasycić. Oto pięć ulubionych katowickich przyjemności – będzie i kulturalnie, i imprezowo.

Spacer po Giszowcu

Katowice miastem ogrodów? – dziwią się czasem przyjezdni. Tak! Zdecydowanie warto odwiedzić Nikiszowiec i Giszowiec, osiedla patronackie z początku dwudziestego wieku. Oba poszyte ideą miasta-ogrodu, są jednak zupełnie różne. Nikiszowiec to zwarta zabudowa, czerwona cegła i średniowieczne inspiracje. Można zajrzeć do Centrum Zimbardo, ośrodka założonego przez amerykańskiego psychologa (tak, to ten Zimbardo!). I do galerii Szyb Wilson. Zwiedzanie zwiedzaniem, ale czas znacznie lepiej spędza się na Giszowcu. Piękny park i sielskie domy w wiejskim stylu to najlepsza katowicka opcja na lato. Mało brakowało, a by się nie zachowały – w czasach socjalizmu część osiedla pożarła wielka płyta. Opowiada o tym Kutz w „Paciorkach jednego różańca” – trzeciej części śląskiej trylogii. W dwóch pozostałych – „Soli ziemi czarnej” i „Perle w koronie” zobaczymy Nikiszowiec. Jeśli chcecie poznać historię Śląska przez pryzmat rodzin z tych dwóch osiedli, sięgnijcie też po „Czarny ogród” Małgorzaty Szejnert. Wzrusza!

Widok z Placu Sejmu Śląskiego
Widok z Placu Sejmu Śląskiego

Wieczór na Mariackiej

Nie krępuj się, jesteś na Mariackiej – głosiła nazwa jednej z fejsbukowych stronek. Istotnie, na Mariackiej można się dobrze bawić. Spotkać znajomych w KATO, zjeść pizzę w Len Arte albo zapiekankę w miejscu o dziwnej nazwie (Zapiekanki z ogórem czy bez?). Poza tym spróbować lodów w Mint-Coctails and More. W sąsiedztwie czeka też Złoty Osioł – kultowy bar wegetariański. I stary katowicki dworzec, piękna secesja odzyskuje właśnie dawny blask! Ponoć cały deptak był wzorowany na ulicy Stodolni w Ostrawie. I wiecie co? Byłam w tej Ostrawie jakiś czas temu i nasza Mariacka znacznie bardziej mi się podoba.

Śląskie familoki

Chwila pod Akademią Muzyczną

Siedzenie na ławce pod szkołami muzycznymi to jedna z moich ulubionych drobnych przyjemności. Muzyka dobiegająca z budynku, lody i słońce – tak. Również w Kato. I ten piękny budynek! Jeśli chodzi o inne muzyczne atrakcje, warto zajrzeć do Filharmonii Śląskiej i sprawdzić, co grają w nowej Sali Koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.  Tak, to w sąsiedztwie dawnej Kopalni Katowice, obecnie – imponującego Muzeum Śląskiego.

dav

Kawa w Kinoteatrze Rialto

Na parterze funkcjonuje kawiarnia, można więc oglądać filmy, pijąc jednocześnie kawę albo piwo. Najlepiej! Miłośników kina zainteresują też Centrum Sztuki Filmowej i kino Światowid.

Impreza w HaH-u

Centrum śląskiego życia LGBT, więc wszyscy, absolutnie wszyscy się tam spotykają. Porządne klubowe klimaty, sympatyczna obsługa i miły pan fotograf, dzięki któremu wspomnienia z weekendu znajdziecie później na fejsbuku (nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to jednak zaleta!). Nie jest tak mrocznie, jak w krakowskim Coconie, ani też tak brudno jak w warszawskim Glamie, za to swojsko, przyjemnie i pomysłowo. I Rihanna, i karaoke, na którym królują rzewne polskie przeboje – jest wixa, są i wzruszenia. Kocham.


Dołącz do dyskusji!

One thought on “Katowice: pięć przyjemności

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *